...A wszystko przez naszą koleżankę Ewe... :)
Dziękujemy bardzo diękujemy za ten świetny pomysł, to był genialny pomysł na wakacje.

Tak , to był jej pomysł. Pomysł przeżycia wspólnie takiej przygody spodobał nam się na tyle, że postanowiłyśmy właśnie razem wybrać się w taki babski rejs....

Po przybyciu na miejsce czarteru do mariny w Sukosan powitał nasze oczy oszałamiający las masztów. Lśniące kadłuby jachtów zachwyciły nas swoim blaskiem. Wszystko zapowiadało się tak jak rozmawiałyśmy przed wyjazdem. Ach westchnęłam rozmarzona i pomyślałam, że wreszcie wakacje i zapowiada się fantastyczna przygoda... aż do momentu Jak podeszłam do jachtu.

" I ja mam po tym przejść"? To była pierwsza myśl jaka przeszła mi przez głowę.... - nie ma takiej opcji pomyślałam, a jak jeszcze spojrzałam na to wszystko co mamy wnieść po tej cienkiej desce , byłam pewna na 100 procent.

Gdyby nie kapitan, który nam wszystko spokojnie i dokładnie wyjaśnił, pokazał jak i gdzie należy stawiać stopy a gdzie nie, to nie wiem co by było. Pierwszy raz faktycznie jakiś taki był ale potem się okazało, że nie taki diabeł straszny jak go malują i wszystkie śmigałyśmy po nim bez najmniejszego problemu. I w dzień i w nocy. Po załadowaniu naszych bagaży na jacht, rozpakowaniu się w kabinach już nawet długo nie rozmawiałyśmy, od razu odlatując na skrzydłach do krainy Morfeusza.

Poranek przywitał nas słońcem od ucha, do ucha. O taaak szeroko...:)
Po śniadaniu miałyśmy ćwiczenia z cumowania i buchtowania lin.. i wreszcie koło południa wypłynęłyśmy na morze.

Ledwo minęłyśmy główki portu oznaczone zieloną latarnią rozpoczął się czas zdjęć... Jacht z przodu, morze z tyłu , no i oczywiście wszędzie my.:))

 
No i wcale nie tak łatwo przewrócić tego naleśnika…

Podzielone na wachty zajmowałyśmy się wszystkim na jachcie. Od wypatrywania drogi, po sterowanie i odpoczywanie;)
To wielka frajda sterować takim wielkim jachtem, który słucha każdego twojego ruchu na sterze...

 

Bardzo ważne było nasze "ministerstwo prądu i wody", które odpowiedzialne było za sprawdzanie i dopilnowanie , by media nam się nie skończyły.

Zdjęcia, zdjęcia i jeszcze raz zdjęcia, które upamiętniają nasze wakacje na jachcie.
Pod czujnym okiem kapitana byłyśmy wprowadzane w tajniki żeglarstwa i wszystko co należy wiedzieć o morzu i prowadzeniu jachtu.
Miałyśmy nawet szkolenie z tego jak używać kamizelek ratunkowych i pasów bezpieczeństwa. Na szczęście nie było nam to potrzebne ale jakby co , to już wiemy.

 

 

Neptun był dla nas bardzo łaskawy i tylko raz skropił nas deszczem. Wyglądałyśmy jak zmokłe kury, które zaraz poszły się opatulić w coś ciepłego i wysuszyć :))

Na trasie naszego rejsu był port Sibenik i jego warownia strzegąca ujścia rzeki przed piratami. Wspinaczka na szczyt i piękna panorama na morze, miasto i okalające je wyspy.




a nasz kapitan wychodząc z zakrętu pod zamkiem wszedł w największą kałużę hihihi :)



No proszę a w takich wąskich uliczkach, to jest nawet całkiem szeroko:)

Po zwiedzaniu miasta bierzemy kurs na wodospady Krka. Przy pięknej pogodzie rozkoszujemy się ciszą, słońcem i już apetyt nam się zaostrza. Mamy w planie zatrzymać się w hodowli małży. Zakupić świeże, prosto z wody i przyrządzić wyborną kolację z bagietką i białym winem... To będzie takie małe odstępstwo, na poczet braku wakacyjnej diety :))

Do Skradiny dotarłyśmy późnym popołudniem. Różowe niebo i zachód słońca na w wodzie, to widoczki jak z tanich pocztówek, niemniej nam się bardzo podobały. Zwłaszcza nocny widok keji przy której cumowaliśmy.

  

Skradin przywitał nas słońcem. Korzystając z tego, chwilowo zamieniłyśmy jacht w wielką suszarko- opalarkę :)

Dzisiaj wycieczka na wodospady. Łabądki dokarmione, teraz czas na ciąg dalszy naszej wakacyjnej rozpusty :)
Obiad z ryb,owoców morza i blitvy. Za to na deser zamiast pysznego ciasteczka, postanowiłyśmy - zresztą jak co dzień- zrobić deser dla oczu...:) Naprawdę waaaarto zrobić taką zamianę.

 

To był cudowny czas. Spędziłyśmy wspaniałe chwile.
Odwiedziłyśmy masę uroczych miejsc, do których lądem na pewno nie da się dotrzeć.
Prawdziwy relaks. Komórki poszły w kąt a atmosfera spokoju trwała i trwała. Relaks i SPA w jednym,  Nie pamiętam kiedy tak beztrosko odpoczęłam.

W czasie rejsy przepłynęłyśmy rekordową liczbę mil, ponad 180.

Dziękujemy kapitanowi za wspaniały rejs, cierpliwość i że pokazał nam te wszystkie wspaniałe miejsca, Był naszym przewodnikiem i pokazał jak można inaczej odkrywać świat.

Jeżeli doczytałaś do końca, to może oznaczać, że to właśnie jest pomysł dla Ciebie, by wybrać się na takie wakacje.

pozdrawiam wszystkich
Marta

"Dziewczyny na morze " :))))))

Łajała mnie dziewczyna, że dłużej nie wytrzyma,
Że muszę zabrać ją na morski rejs, rejs, rejs...
Sąsiadka - mieszka w bloku, jest na drugim roku,
Na uniwersytecie, czy tam gdzieś.

Ref.: Nie wiedzą głupie baby, jak bardzo człowiek słaby,
Gdy wicher taki, że aż maszty gnie...
Nie z książek to obrazki, dostaną w dupę laski,
Gdy w koło morze - nie pomoże Święty Boże.

Mariola - ta z roboty, też darła ze mną koty,
Że jak jej nie zabiorę, to mi bru... bru... bru...
I jeszcze - co za fatum - od Baśki ultimatum,
Że albo płynie, albo zwracam dług.

Że też się dowiedziały i sobie przekazały,
Telefon teraz dzwoni całe dnie...
I Magda z wieczorówki, co pisze mi klasówki
I tamte, co w Sylwestra chciały mnie.

A jednak wyszły w morze o planowanej porze
I oby jakiś rekin pożarł je ...
Lecz ja nie będę wiedział, bo w domu będę siedział,
W ostatniej chwili wykręciłem się.

Dobrze, że nasz kapitan się nie wyrkęcił, Bez niego nie dałybyśmy rady.
Dziękujemy :)

 

Oceń:
Udostępnij ten artykuł: facebook google twitter linkedin